Monday, January 5, 2009

Opinia bankowa nie może być kosztowna

Gdy bank wydaje opinię o wszystkich kredytach swojego klienta, to powinien pobrać za nią tylko jedną opłatę.

Tak wynika z nieprawomocnego jeszcze wyroku Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie Banku BPH. W taryfie opłat i prowizji dla klientów indywidualnych bank ten zastrzegał (i robi to nadal), że każdorazowo za wydanie opinii o kredycie na żądanie klienta pobierze 250 zł prowizji. Dotyczyło to także sytuacji, gdy w jednej opinii były informacje o kilku posiadanych kredytach. Przykładowo, gdy klient miał trzy takie kredyty, to musiał zapłacić 750 zł.

Wrocławska delegatura Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów stwierdziła, że naliczanie opłaty 250 zł od każdego kredytu uwzględnionego w opinii to zdecydowanie za dużo. Narusza to także dobre obyczaje. Takie postanowienie taryfy jest więc niedozwoloną klauzulą umowną. Urzędnicy UOKiK ustalili, że opinia sporządzana na życzenie klienta zawiera podstawowe dane o nim, informacje o terminowości spłaty kredytu, wysokości aktualnego zadłużenia, numer rachunku lokaty bankowe, na który należy spłacać kredyt, zapisy dotyczące informacji, że bank wystawi zaświadczenie o spłacie kredytu i zwolnieniu prawnych zabezpieczeń.

Klienci najczęściej składają wniosek o sporządzenie takiej opinii, kiedy chcą refinansować istniejące kredyty kolejnym, zaciągniętym w innym banku. Wtedy bowiem muszą dostarczyć opinię o kredytach do banku przejmującego finansowanie. Inne przypadki, kiedy klient zgłasza się po opinię o kredytach, to sprawy podatkowe (rozliczenie odsetek od kredytów) czy też np. zamiar sprzedaży mieszkania.

Z badań rynkowych przeprowadzonych przez UOKiK wynikało, że pobieranie w taki sposób opłat przez Bank BPH było wyjątkiem na rynku kredytów hipotecznych. Dlatego prawnicy UOKiK uznali, że naliczanie od każdego kredytu opłaty 250 złotych niezależnie od tego, czy bank wystawia jedną opinię dla wszystkich kredytów czy dla każdego z nich oddzielną, jest sprzeczne z prawem.

Podobnie orzekł sąd, który powołał się na art. 3851 § 1 kodeksu cywilnego, ten zaś określa, kiedy mamy do czynienia z klauzulą niedozwoloną. Nie dość, że postanowienie umowne nie zostało uzgodnione indywidualnie (ale zawarte w taryfie opłat i prowizji), to jeszcze tak ukształtowane prawa i obowiązki banku pozostają w sprzeczności z dobrymi obyczajami i rażąco narusza to interesy konsumenta.

Michał Kosiarski
Rzeczpospolita

Posted by lokuj in 10:52:27 | Permalink | No Comments »

Wednesday, November 19, 2008

Handel dorszami - tylko przez centra sprzedaży

Rybacy będą mogli sprzedawać bałtyckie dorsze tylko w tzw. centrach pierwszej sprzedaży ryb - zakłada projekt ustawy o organizacji rynku rybnego. Ma to ukrócić funkcjonowanie szarej strefy i umożliwić kontrolę nad połowami.

We wtorek sejmowe komisje: rolnictwa oraz infrastruktury skierowały projekt do prac w podkomisji.

Wiceminister rolnictwa Kazimierz Plocke podkreślił, że Polska, wstępując do UE, zobowiązała się do realizacji Wspólnej Polityki Rybackiej, a także zgodziła się na program ochrony dorsza na Bałtyku. Dodał, że konsekwentne przestrzeganie limitów połowów ma doprowadzić do znacznego zwiększenia limitów w 2010 roku.

Centrum pierwszej sprzedaży ryb to wyodrębniony w porcie lub przystani obiekt wyposażony w niezbędną infrastrukturę (wyładunkową, transportową), przeznaczony do prowadzenia np. aukcyjnej sprzedaży. W Polsce jest pięć takich (we Władysławowie, w Darłowie, na Helu, w Kołobrzegu i Ustce) i jak zaznaczył Plocke, dotąd nie działają.

Krzysztof Jurgiel (PiS) zauważył, że zastrzeżenia do ograniczenia sprzedaży do centów ma prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który wskazuje, że taka regulacja może prowadzić do monopolizacji rynku rybnego. Dodał, że organizacje rybackie zaś wskazują, że przepis ten może naruszać zasadę wolności gospodarczej.

Plocke wyjaśnił, że takie rozwiązanie jest kluczowe dla funkcjonowania tej ustawy, gdyż powoli na faktyczną kontrolę złowionych dorszy i ograniczy nieuczciwą konkurencję wśród rybaków oraz przedsiębiorców zajmujących się obrotem i przetwórstwem.

Według wiceministra, centra pierwszej sprzedaży mają wyłącznie ewidencjonować połowy, a nie decydować komu i za ile rybacy sprzedadzą ryby.

Nowe przepisy zakładają, że dane o sprzedaży ryb będą musiały być wprowadzone do systemu informatycznego, prowadzonego przez ministra rolnictwa. Zaś wprowadzenie ryb do obrotu będzie odbywało się na podstawie “karty sprzedaży”.

Projekt reguluje także zasady udzielania pomocy finansowej na rynku rybnym. Chodzi o działania interwencyjne objęte unijną pomocą, m.in. wycofanie produktów rybnych, ich przechowywanie oraz prywatne składowanie. Z tych działań będą mogły skorzystać wyłącznie uznane organizacje producentów.

Zgodnie z projektem ustawy, kontrolą produktów rybnych zajmą się okręgowe inspektoraty rybołówstwa morskiego oraz Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.

Projektowana ustawa zastąpi dotychczasową ustawę ze stycznia 2004 roku.

Podkomisja ma zakończyć pracę do 19 listopada.

Posted by lokuj in 10:07:44 | Permalink | No Comments »